W POKOJU MEŁAMEDA


     

     Gdy dziecko pierwszy raz szło do szkoły, okrywano je tałesem. To miał być dzień świąteczny. Dziecko musiało uważać, by się nie pobrudzić. Miało być święte w tym dniu. W szkole ścigano tałes, siadało obok nauczyciela, brało tabliczki z alfabetem i uczyło się liter. Dotykało ich palcem. A tabliczki były pociągnięte miodem. Specjalnie je przygotowano. Czytanie miało być dla nich słodyczą.... zaczynało się od pierwszych trzech liter : alef, bet, gimel. Potem rozdawano cukierki. Często w chederze mełamed rzucał z góry cukierki albo rodzynki na książkę lud modlitewnik, kiedy dziecko czytało i było zajęte, tak że nie mogło zauważyć, skąd te łakocie się wzięły. Mełamed wówczas mówił: "- Widzisz, dobrze czytasz, bo aniołowie obrzucają cię cukierkami". A dziecko z nosem w książce nie wiedziało, że tym "aniołem" był rebe. W chederze chłopcy uczyli się kilka lat. Alfabetu, sylab, kropek i kresek, które w języku hebrajskim oznaczają samogłoski. Potem całego zdania. Przez pierwsze dwa lata uczyli się chumeszu, czyli ksiąg Tory. Czytało się na głos i tłumaczyło się na jidisz. Kiedy chłopiec miał cztery lata, albo cztery i pół, modlił się sam z modlitewnika. Od piątego roku życia uczył się historii początków świata... W chederze spędzaliśmy całe dni. Tylko na obiad biegliśmy do domu... Najgorsze były czwartki. Po obiedzie nauczyciel przepytywał nas, bo chciał wiedzieć, czego nauczyliśmy się przez cały tydzień i co pokażemy naszym ojcom, kiedy będą nas sprawdzać w sobotę. Jak ktoś dobrze odpowiadał, mógł wracać do domu, jak nie - musiał siedzieć z nauczycielem kilka godzin, aż się nauczy. Nauczyciele z chederów byli biedni. Bardzo mało zarabiali. W chederze około godziny dziesiątej była przerwa. Jedliśmy wtedy śniadanie. Najczęściej był to chleb z marmoladą lub jajkiem...

     Po chederze była szkoła średnia, Talmud Tora. Oprócz przedmiotów religijnych, poznawaliśmy też rachunki, język polski i przyrodę. Tu spędziliśmy siedem lat. Studiowaliśmy Pismo: jak Mojżesz wyprowadził Żydów z Egiptu, jak dał im Torę na pustyni, jak wreszcie nasz naród doszedł do Ziemi Świętej. Później był Talmud. Tora daje tylko krótkie wskazania, na przykład: nie pracuj w sobotę. Ale co to znaczy robota? O jaką pracę chodzi? Kiedy nie można pracować? Co wolno, a czego nie? Rabini to wszystko w Talmudzie objaśnili.... Na Talmud składa się Miszna i Gemara. Miszna to wyjaśnienie praw Mojżeszowych, czyli Tory. Gemara z kolei jest komentarzem do Miszny. Wyjaśnia nawet najdrobniejsze szczegóły. I myśmy wszystkiego tego się uczyli. Po skończeniu Talmud Tora i po bar micwie, czyli jak chłopiec był już dorosły, szło się do jesziwy. To już była szkoła wyższa. Kto chciał zostać rabinem, musiał się uczyć dwadzieścia lat, albo dłużej".

(fragmenty książki: Pinchas Menachem Joskowicz " Opowieści o radości i cierpieniu")

 

Jesziwa "Bejt Josefa" (Dom Josefa) tak nazywała się jedna z najsławniejszych szkół, które istniały w Rosji, aż do rewolucji październikowej. Założycielem jesziwy był reb Josef Hurwic. Jesziwy nowogrodzkie znalazły się w różnych miasteczkach w Rosji, Ukrainie i na Litwie. Prócz Tory w nowogrodzkich jesziwach wiele czasu poświęcano etyce i moralności. Po rewolucji szkoły te przeniosły się do Białegostoku, Pińska, Warszawy. Centrum było w Międzyrzeczu, gdzie reb Dawid Blacher był kierownikiem jesziwy. Z Międzyrzecza starsi uczniowie wyjeżdżali i zakładali nowe szkoły w miastach i miasteczkach. W 1922 roku założyli we Włodawie jesziwę "Bejt Josef”, w której uczyło się około 160 młodych ludzi w wieku od 12 do 18 lat. Jesziwa miała swoją siedzibę w bożnicach krawców i szewców na piętrze wielkiej synagogi. Następnie Jesziwa przeniosła się do nowego drewnianego budynku, który gmina włodawska zbudowała na ulicy Sokołowskiej. Wśród uczniów jesziwy byli chłopcy z Włodawy i okolicznych miejscowości. (fragmenty "Księgi Pamięci Włodawy i Okolic")

 

[ 1 ] [ 2 ]